N

a początku był chaos.

Przedślubny oczywiście. Bo o tym tu mowa. Poranki w pędzie, zmierzwione włosy, dwie lewe skarpetki, brak makijażu, te same sukienki noszone kilka dni z rzędu, bo czas tak pędzi, że zdawać by się mogło, że zaledwie przed chwilą zostały zdjęte z wieszaka. Kawa parząca podniebienie. Niedojedzone śniadanie. Urywające się telefony. Lub chwilowa cisza, ale zawsze przed burzą. Inspiracje. Decyzje. Pinterest 24/7. Jakie kwiatki do bukietu. A jakie do kościoła. Jakie menu. Jakie talerze, jakie sztućce. Ktoś nie odbiera telefonu. Ktoś nie oddzwania. Ktoś nie odpisuje. O już odpisują i oddzwaniają. Ale dlaczego wszyscy naraz. Jak przewieźć kilkanaście kartonów wódki w bagażniku Scirocco, który mieści zaledwie 3. Powitanie chlebem i solą? Chyba chlebem. I solą też chyba. Czy rzucamy kieliszki za siebie? Rzucamy. A jaki kształt kieliszków? Nie wiem. Czy to nie wszystko jedno, skoro i tak wylądują na bruku? Nie? Ok. To takie jak na tym zdjęciu. Dobrze, zapisuję.

ODC. 2 ZABIEGI W THE COLOURS BEAUTY STUDIO

Lecz momentami w tym chaosie czas nagle przestawał istnieć, planety zamierały w bezruchu w kosmicznej próżni, a troskliwy głos Sylwii kazał niezwłocznie kłaść się na leżance. To momenty, kiedy zdrowy rozsądek dawał znać o sobie, a wewnętrzny instynkt samozachowawczy krzyczał: hej, masz wyglądać jak elf nie jak ork na własnym weselu!

Momenty w The Colours Beauty Studio przy Wilczej 29A w Warszawie, to prawdziwe święto, czas tylko dla mnie, cudowny odpoczynek, zabiegi, które sprawiają, że po wyjściu z gabinetu wyglądam i czuję się wypoczęta, młodsza i piękniejsza. To właśnie tu przygotowuje swoją skórę na ten dzień, w którym chcę wyglądać najpiękniej na świecie. Delikatne ręce Sylwii i świetne kosmetyki, które stosuje, sprawiają, że z zabiegu na zabieg skóra staje się coraz bardziej promienna aksamitna i napięta.

Moim ostatnim odkryciem jest zabieg odżywczo nawilżający, po którym skóra jest gładka jak jedwab, a zmarszczki znacznie się spłycają. Składa się z kilku etapów:

  1. Oczyszczanie twarzy żelem fizjologicznym
  2. Tonizacja (nadająca skórze jej właściwy odczyn PH)
  3. Peeling oksybrazyjny (pozbawiający skórę jej martwej warstwy przy pomocy silnego strumienia tlenu)
  4. Infuzja tlenowa (wprowadzająca odżywcze serum do głębszych warstw skóry przy pomocy dwóch specjalnych głowic: pierwsza rozpyla serum na powierzchni skóry, a druga modeluje owal twarzy natleniając skórę i dotłaczając składniki aktywne)
  5. Maska algowa (spłycająca zmarszczki, przeciwdziałająca starzeniu się skóry, nawilżająca, liftingująca i neutralizująca wolne rodniki)
  6. Maska ledowa (stymulująca procesy wewnątrzkomórkowe za pomocą światła, redukująca drobne zmarszczki i poprawiająca jędrność skóry)
  7. Odżywczy krem witaminowy
  8. Masaż (dłonie Sylwii są naprawdę magiczne)
  9. Krem z filtrem (no bo przecież wychodzimy na słońce, a słońce bez filtra= zmarchy i przebarwienia)

Zabiegi w The Colours Beauty Studio dają fantastyczne efekty nie tylko fizyczne, ale też psychiczne: relaksują i cudownie odprężają. W dodatku gabinet ma przepiękne świeżo wyremontowane jasne wnętrze, gdzie feng shui po prostu się zgadza: trzęsienie ziemi mija, a w przedślubnym uniwersum nastaje ład i harmonia.

Przyszłym pannom młodym, zabieganym mamom, studentkom w trakcie sesji, pracownikom Mordoru i wszystkim kobietom, które niezależnie od wieku chcą wyglądać jak miliony złotych monet polecam The Colours Beauty Studio i czarodziejkę Sylwię, która sprawi, że poczujecie się jak Kleopatra w mlecznej kąpieli robiąca sobie przerwę od zarządzania wszechświatem.