No i przyszedł ten totalnie szalony, błyszczący, rozhulany przedświąteczny czas, który zawsze nastaje nagle i bierze nas z zaskoczenia. Nie wiem, czy jest tutaj ktoś, kto tęskni za przedświąteczną zadumą i światem pokrytym cichą miękką białą pierzyną, wśród której słychać tylko skrzypienie podeszw przechodniów spieszących, by w blasku ognia trzaskającego wesoło (to ważne! Trzaska wesoło!) w kominku pić herbatę, doprawioną goździkami i cynamonem ręką kochającej żony.

ŚWIĘTA JAK Z REKLAMY, CZYLI DLACZEGO CO ROKU NAM SMUTNO

Otóż… let me break it to you… takie Święta tylko w filmie. A właściwie tylko w reklamie, na plakacie, bo przecież w filmach rodzice zostawiają dzieci same w domu na pastwę dwóch zwyroli, gość w swetrze w renifery dostaje łomot od tego, który uwiódł mu żonę i ten sam gość już w innym outficie i w innym filmie zastaje żonę w łóżku z jego bratem, więc rzuca wszystko i jedzie do Francji, by poznać kobietę, która po angielsku ani me ani be i dogadać się z nią nie idzie…

Świąteczne filmy pełne są rozczarowań, stresu, rozstań i niby wszystko dobrze się kończy, ale nie dla każdego i niby jest ok, ale nie do końca… Takie właśnie są Święta. Nie wiem skąd w nas ta tęsknota za tym, czego nigdy nie było, za mitem ufundowanym na zlepku wyobrażeń stworzonych przez billboardy, podczas gdy, tak naprawdę, Święta są zupełnie czymś innym i oczekując od nich wrażeń i emocji, których nie mogą nam dać, skazujemy się na wieczne rozczarowanie. Popularne obecnie narzekanie na komercjalizację Świąt w galeriach handlowych, na skupianie się na rzeczach nieistotnych a tym samym pozbawianie Świąt ich ducha, w przypadku ludzi prawdziwie głęboko wierzących może być rzeczywiście zasadne i frustrujące, ale większość z nas powinna dziękować niebiosom za wystawy sklepowe, pełne świątecznych dekoracji, bo bez tego, zamknięci w szarych biurach od świtu do zmierzchu, ducha Świąt nigdy byśmy nie zaznali. A jednak, trzeba to otwarcie przyznać, duch skorumpowany przez nadmierną konsumpcję lepszy jest niż żaden.

 

sweter: Reserved, broszka: Chanel, fot. Nikodem Szymański

ŚWIĄTECZNY OUTFIT I MAKIJAŻ, CZYLI MÓJ PIERWSZY CZERWONY SWETER I MIŁOŚĆ DO PALETKI SOULTRY BY ANASTASIA BEVERLY HILLS

Z tej okazji, będąc osobą, która uwielbia konsumować Święta w sposób uznany za obrzydliwy przez tęskniących za mitem zbudowanym przez (o ironio!) reklamy, które nas właśnie do owej konsumpcji podprogowo zachęcają, postanowiłam pokazać Wam propozycję świątecznego outfitu i makijażu stworzonego przy użyciu ubrań i kosmetyków zakupionych właśnie w te Święta na przedświątecznych przecenach (ale nie tylko) i z użyciem przedświątecznych rabatów podsyłanych mi niecnie przez perfumerię Sephora przez niemal cały grudzień 🙂 I powiem Wam tyle: paletka Anastasii Sultry to życie, a Reserved wyprodukowało najpiękniejszy golf ever, dzięki czemu na oparciu fotela (tak, w szafie nie mam już miejsca) zawisł mój pierwszy w życiu czerwony sweter.

Zdjęcia Nikodem Szymański (https://www.instagram.com/nikodemszymanski/)

 

sweter:Reserved broszka:Chanel spódnica: Zalando torebka:Chanel Wallet On Chain buty:Ryłko fot. Nikodem Szymański

sweter:Reserved broszka:Chanel spódnica: Zalando torebka:Chanel Wallet On Chain buty:Ryłko fot. Nikodem Szymański

korektor: Tarte Shape Tape fair podkład: Fenty Beauty Soft Matte 130 puder: La Mer róż: Nars Orgasm rozświetlacz: Sin Skin by Patrizia Kazadi baza pod cienie: Gosh 001 Matt cienie: Urban Decay Naked Cherry i Anastasia Sultryeyeliner: Estée Lauder Little Black Liner brwi: L’Oreal Paradise Pomade Extatic pomadka: Huda Beauty Trophy Wife

 

korektor: Tarte Shape Tape fair podkład: Fenty Beauty Soft Matte 130 puder: La Mer róż: Nars Orgasm rozświetlacz: Sin Skin by Patrizia Kazadi baza pod cienie: Gosh 001 Matt cienie: Urban Decay Naked Cherry i Anastasia Sultry eyeliner: Estée Lauder Little Black Liner brwi: L’Oreal Paradise Pomade Extatic pomadka: Huda Beauty Trophy Wife